Nie masz wpływu na to, jacy są ludzie, ale masz wpływ na to, jakimi ludźmi się otaczasz.

A warto otaczać się pozytywnymi ludźmi, którym się chce. Którzy nawet jak mają stracha, to podejmują wyzwania. Warto się od nich uczyć i dać się zainspirować. Patrzeć i słuchać uważnie. Podejmować wspólne działania i obserwować tego efekty. To sama przyjemność współpracować z osobami, które są gotowe szukać rozwiązań, są uważne na drugą osobę i chętne do pomocy, dzielą się pomysłami i swoją wiedzą. A przy tym wszystkim lubią się śmiać. Tak w ogóle, a czasem same z siebie.

Bywają takie chwile, kiedy pojawia się problem. Albo gorszy dzień. Pożar do ugaszenia. Albo chociażby niesprecyzowana wizja. Projekt do wykonania. I może to być bagno nie do przejścia, kiedy znikąd wsparcia. No albo co gorsze – zamiast wsparcia pojawia się lawina błota – niechęć zaangażowania się, krytyka, narzekanie, tumiwisizm czy szukanie dziury w całym. Nic tylko wiać zanim się ugrzęźnie.

Ale ale! Bywa się i w dobrych konfiguracjach. Kiedy wystarczy porozumiewawcze spojrzenie i wiemy, że możemy na siebie liczyć. Krótka wymiana zdań i pojawia się wstępny plan działania. Bez zbędnych  kalkulacji – tylko błysk w oku i gotowość do szukania rozwiązań. Ach! Uwielbiam to uczucie, kiedy mogę współpracować z ludźmi uważnymi, dla których wyjście ze strefy komfortu oznacza szansę na rozwój, a nie stratę czasu. Z którymi dopóki nie osiągniemy celu, nie znajdziemy rozwiązania albo satysfakcjonującego efektu – nie odpuścimy. To postacie, dla których czyjś problem/cel/misja potrafią być na chwilę tak samo ważne, jak ich własne. I to jest piękne.

Mogę się jedynie domyślać, jaki jest przepis na tak sprawnie działający układ. Odrobina otwartości, szczypta bezinteresowności, garść uważności, łyżeczka zaangażowania, szklanka ciekawości, porcja szczęścia, a do tego wywar z sympatii, poczucia odpowiedzialności i chęci rozwoju? Brzmi jak wersja limitowana.

Niewątpliwie zwiększamy prawdopodobieństwo osiągania synergii przebywając z ludźmi o tych samych pasjach. No cóż, łatwiej wtedy wkroczyć na podobne tory myślowe i osiągnąć wspólnie ciekawe rezultaty. I do tego dobrze się przy tym bawić.

Dlatego lubię bywać w studiu. To zawsze niesie ze sobą pozytywną dawkę energii. Nawet po najtrudniejszym dniu. Tam spotykam ludzi, którzy decydują się poświęcać czas temu, co daje im radość. Którzy chętnie współpracują, przełamują nieśmiałość,  ustawiają do skutku światła albo trwają w niewygodnej pozycji przez 20 minut, żeby kto inny mógł wreszcie powiedzieć „mam to!”. I doceniamy wzajemnie swoją pracę, udzielamy konstruktywnej krytyki i staramy się wzajemnie napędzać. Takim sposobem dwa plus dwa daje zawsze sto dwadzieścia dwa.

Dzięki dziewczyny!

P.S. „Przypadkową” wartością dodaną jest niepowtarzalna możliwość podjęcia próby pokazania drugiej osobie jej piękna. A jak się udaje – to jest dopiero satysfakcja 🙂

[zdjęcia można również przeglądać w galerii: http://pstrykamiznikam.pl/gallery/synergia/]